MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Wśród drewnianych chat, kościołów i cerkwi. Niezwykła wyprawa Kazimierza Moszyńskiego na Zamojszczyznę

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Uczony podkreślał, że każda z omawianych świątyń ma swoje „indywidualne i piękne właściwości”. Uznał jednak, że szczególny pod względem architektonicznym był stary, zabytkowy kościół w Tomaszowie.
Uczony podkreślał, że każda z omawianych świątyń ma swoje „indywidualne i piękne właściwości”. Uznał jednak, że szczególny pod względem architektonicznym był stary, zabytkowy kościół w Tomaszowie. Bogdan Nowak
To fascynująca opowieść o świecie, który przeminął. W 1920 r. Kazimierz Moszyński (1887-1959) polski etnograf, etnolog i slawista opublikowała tekst (był drukowany w kilku odcinkach) w czasopiśmie „Teka Zamojska”. Nosił on tytuł „Budownictwo ludowe w okolicy Zamościa”.

"W roku 1911 zwiedzałem południową część Lubelskiego, położoną między Szczebrzeszynem, Józefowem, Komarowem, wsią Dubem i Starym Zamościem; zwiedzałem ją wszerz i wzdłuż, poznając prawie każdą wieś przydrożną (...) pisał Kazimierz Moszyński. „Kraj ten zamieszkany jest przez rusinów i polaków; pierwsi jednak są zupełnie spolszczeni i zaledwie w kilku wsiach (Dub, Śniatycze, Cześniki i Siedliska) mówią jeszcze po chachłacku (była to polsko-ukraińska gwara – przyp. red.)”.

Nasi włościanie żyli biednie, ale według Moszyńskiego raczej schudnie.

Chaty w miejskiej sukience

„Sioła zamojskie są najczęściej gęsto skupione i ciągną się dwiema równoległemi ścianami wzdłuż drogi” – pisał uczony. „W niektórych okolicach, jak w Majdanie i Cześnikach, chaty stoją jak w lesie, w gęstych koronach wierzb i wisien, innych drzew jest mniej: najczęściej jednak wsie są prawie zupełnie ogołocone z sadów: nagie i puste. Czystość i ład, prócz ogromnej wsi Wielączy, panuje prawie wszędzie”.

Budynki wydawały się solidne. Na całym terenie, który udało się uczonemu zwiedzić stała tylko jedna kurna chata (we Niewirkowie). Moszyński pokusił się o klasyfikację owych wiejskich zabudowań. Chaty podzielił na dwa typy, które różniły się „szatą zewnętrzną”. Takie budynki w okolicach Zamościa, Starego Zamościa, Krasnobrodu i Komarowa miały ściany wylepione gliną i biało pomalowane. Ich drzwi były „wykrojone” po środku i ozdobione gankiem.

„Widzimy, że wszystkie (...) dopiero wyliczone właściwości, jak zarówno liczne i duże okna oraz częsty dach facjatowy przyniósł sobie chłop z miasta (...)” – zauważył Moszyński. „W okolicy Szczebrzeszyna i Zwierzyńca nie spotykamy jej prawie zupełnie (chodzi o chatę białą – dop. autor), panuje tam niepodzielny typ drugi. Jest nim chata nieco pierwotniejsza i mniejsza, która nie zdążyła się ubrać całkowicie w miejską sukienkę: tylko połowa domu, zajęta przez izbę mieszkalną, jest wybielona i to wybielona wprost na drzewo, tak, że poprzez wapno widać budowę zrębu”.

Charakterystyczne było także coś innego: „Okna nie są tak liczne jak w chacie białej, a bliźnich tj. o wspólnym ocapie (według Słownika ilustrowanego języka polskiego z 1929 r. jest to: „sztuka drzewa położona na końcach belek wokoło zrębu, do której krokwie przytwierdzają, podbitka pod dachem, podciąg; belka albo kamień, łączący od góry futryny drzwi, okien” – dop autor) środkowym wcale nie spotykamy” – notował Moszyński. „Podczas gdy na wschodzie są one częstym zjawiskiem, a nawet stanowią szczególną, odrębną właściwość całej wsi Cześnik”.

W takich chatach sień nie była budowana „w samym środku lica”, lecz „nieco z boku”. W Kosobudach i Wólce Wieprzeckiej bielona izba zajmowała prawą stronę „lica”, a nie bielona komora znajdowała się po stronie lewej. Nie stało się to jednak regułą, bo np. w Wielączy było... odwrotnie.

„Rozkład i sposób budowy (chat) jest wszędzie jednakowy: nie spotykamy nigdzie wejścia od szczytu: zawsze jest ono w szerszej ścianie, mniej więcej po środku, a sień przeszywa dom na przestrzał, mając po jednej stronie izbę, po drugiej komorę” – pisał Moszyński. „Nie wszędzie jednak dzielą chatę tylko na trzy części: częstokroć izba, komora i sień rozpadają się na drobniejsze pokoje, tworząc alkierze, izby czeladne itd.”.

Czy to był typ budowli wyróżniający Zamojszczyznę z innych rejonów kraju? Raczej nie. „Chatę zamojską zaliczyć należy do pierwszego, pospolitego typu chaty polskiej (...). Powstała poprzez zrośnięcie dwóch chałup jednoizbowych z podcieniami u szczytu, przyczem owe podcienia, łącząc się, wytworzyły sień środkową”.

Taki typ chaty nazywano zagrodnią. Jak pisał Moszyński powstała ona „poprzez przystosowanie się chłopa do gospodarki rolnej w okresie pańszczyźnianym”.

Jak na Podhalu

Uczony stwierdził, że zamojskie chaty nie były w tym czasie zdobione. Jego uwagę zwróciły jednak ich malowane ocapy okienne. Były one najczęściej niebieskie lub brunatne, ale także oliwkowe, wiśniowe, a w miejscowości Dub malowano je na czarno. W Kosobudach i Wólce Wieprzeckiej zauważył też inny, dość nietypowy zwyczaj. Mieszkańcy tych wsi nie bielili tzw. ścięć wystających bierwion zrębu.

„Przy niebieskich ocapach okiennych i starannie wiązanych czystych ścianach, wygląda (to) bardzo pięknie” – notował Moszyński. „Gdzieindziej nawet tak skromnego zdobienia nie spotykamy, boć zawieszenia wianuszków nad oknem i zatykanie łopianu z bylicą w okapy strzech, jako wywołanego przesądem i ściśle związanego z kultem religijnym ludu, nie można uważać za chęć przystrojenia chaty” .

Był jednak ktoś, kto miał większą fantazję. „Prawda! Widziałem jeden biały komin w Wólce Łabuńskiej i parę białych okiennych ocapów w Wielączy, upstrzonych niebieskiemi kółkami i krzyżykami” – pisał uczony.

Ciekawe były też zamojskie dachy. „(Ich styl) jest jakby podkasany, gdyż strzecha zajmuje tylko dwie trzecie dachu, cały zaś dół pokrywają deski, ułożone wzdłuż krokwi, zupełnie jak na chacie podhalańskiej. Zdaje się też, że owe deski są pozostałością dawnego dachu, który w tych lesistych okolicach był cały z drzewa składany i zapewne bardzo do podhalańskiego podobny” – pisał Moszyński. „Przypuszczenia moje tym bardziej prawdopodobnem się wydaje, że dach podkasany najliczniej występuje właśnie w najbardziej zalesionych okolicach między Krasnobrodem a Szczebrzeszynem, im zaś bardziej oddalmy się od tych miejsc, tem rzadziej go spotykamy”.

W Kosobudach i Wólce Wieprzeckiej uczony zauważył, iż do gospodarstw wchodzi się przez wielkie drewniane wrota. Były one „wprawione” w płoty i nakryte daszkami. Moszyński pisał także o charakterystycznych, drewnianych domach podcieniowych, które można było spotkać w wielu miastach i miasteczkach Zamojszczyzny (np. w Krasnobrodzie, Tyszowcach, Tomaszowie czy Nowej Osadzie: dzisiaj to dzielnica Zamościa nazywana Nowym Miastem), starych stodołach, kuźniach, kaplicach, przydrożnych krzyżach oraz świątkach.

Cerkwie naprędce klecone

„Znacznie więcej niż kaplic jest tu kościołów i cerkwi: w każdej wsi, gdzie mieszka choć kilku prawosławnych, musi być cerkiew” – pisał Kazimierz Moszyński, w trzeciej części swojego obszernego artykułu (w kwietniu 1920 r.). „Stare murowane kościoły znajdujemy w Zwierzyńcu, Krasnobrodzie, Łabuniach, Szczebrzeszynie i Zamościu, nowsze w Starym Zamościu, Wielączy, Józefowie, Sitańcu i Komarowie. Cerkiew starą murowaną widzimy w Szczebrzeszynie, nowe murowane w kilku wsiach, jak Lipsko, Cześniki itd.”.

Inne kościoły i cerkwie były na Zamojszczyźnie drewniane. Te ostatnie w większości odnowiono za pieniądze wysupłane przez rząd (jak rozumiemy zapiski wydano w 1920 r., ale pochodziły z 1911 r.: chodziło zatem o władze carskiej Rosji). Jak zauważył uczony takie budowle nie miały żadnych „śladów” związanych z polską sztuką ludową czy miejscowym zdobnictwem.

„Są naprędce klecone, o powszechnym typie budynki, wcale nie odznaczające się pięknem; nie o wiele ciekawsze są nieliczne kościółki drewniane, które znajdujemy tylko w Dubie, Górecku, Sitańcu i Komarowie; w pozostałych wsiach kościelnych spotykamy cerkwie prawosławne” – pisał. „Najpiękniejsze okazy typowej cerkwi tutejszej posiada Wierszczyca pod Tomaszowem i Suchowola pod Krasnobrodem; typowe kościółki znajdujemy w Sitańcu i Dubie. W obu ostatnich zwracają uwagę okapy dachów naśladujące gotyk, na bliższe jednak poznanie zasługuje tylko kościółek sitaniecki (spłonął w 1915 r. podczas działań wojennych – dop. autor)”.

Dlaczego? „Obecny kościół jest trzeci z rzędu i postawiony został w roku 1695. Wedle słów tamecznego kościelnego zbudowany jest z modrzewia, który już dawno przegnił, tak że musiano go wesprzeć nowemi deskami” – tłumaczył Moszyński. „O prawdzie tych słów niepodobna jednak sądzić, cały bowiem kościół jest obity z zewnątrz sosnowemi deskami, a wewnątrz pokryty robotą ścienną (...). Babiniec tego kościoła złożony jest z bierwion sosnowych i przybudowany został później”.

Uczony pokusił się o podsumowanie architektury starych świątyń powiatu zamojskiego. „Wszystkie drewniane kościoły i cerkwie okolic Zamościa, z bardzo nielicznemi wyjątkami, zaliczyć należy do typu, znanego również z Galicji” – notował. „Są to świątynie, którym w planie poziomym brak zupełnie bocznych ramion krzyża, skutkiem czego są one trójdziałowemi, to jest rozpadają się na babiniec, nawę i prezbiterjum”.

Piękny kościół w Tomaszowie

Uwagę Moszyńskiego przykuły także drewniane dzwonnice, które zobaczył przy kościołach i cerkwiach. „Dzwonnice przy kościele w Dubie i przy cerkwi w Kossobudach (Kosobudach) – to wysokie, czworokątne budy, obite pionowemi deskami i nakryte nizkim brogowym dachem: nieco zbliżoną do nich znajdujemy w Siedliskach, ciekawsze zaś są tylko w śniatyczach i Szewni.

Moszyński omawia też budownictwo kościelne z okolic Tomaszowa i Tyszowiec. Wprawdzie tych budowli – jak przyznał – nie oglądał, ale napisał o nich na podstawie zebranych materiałów przez jego „towarzyszy wycieczek”. Co na tej podstawie zauważył?

„Wpływ bizantyjski ujawnił się tu w wielościennych kopułach, a tradycyjne słowiańskie – w sobotach, czyli podcieniach dookolnych. Wyróżniają je często spotykane podwaliny z wielkich pni drzewnych, wbitych pionowo w ziemię i równo ściętych nad powierzchnią, na których leżą pierwsze bierwiona zrębne” – notował uczony.

A dalej czytamy: „Najpiękniejsze są cerkwie w Zubowicach i Tyszowcach. Pierwsza pochodzi podobno z r. 1775 i stanowi odmianę wyżej wymienionego typu, odmianę, która jest bardzo rozpowszechniona w Galicji i którą Mokłowski (chodzi zapewne o Kazimierza Mokłowskiego, architekta i historyka sztuki) charakteryzuje w sposób następujący: część środkowa i babiniec jest kwadratem, zaś prezbiterjum jest zakończone wielobocznie (...). Podobną ma być cerkiew w Tyszowcach, a zaś przejściową formę od zubowickiej do wiereszcyckiej posiada cerkiew w Mikulinie, która tem się tylko zasadniczo różni od ostatniej, że przy całkowitem obiciu ścian pionowymi deskami posiada jednak soboty wsparte na rysiach tj. wysuniętych bierwionach zrębu”.

Uczony podkreślał, że każda z omawianych świątyń ma swoje „indywidualne i piękne właściwości”. Uznał jednak, że szczególny pod względem architektonicznym był stary, zabytkowy kościół w Tomaszowie.

„O ile mogę wnosić z doręczonego mi rysunku, jest on niezmiernie piękny i oryginalny” – pisał Moszyński. „Zbudowany z modrzewia, zamiast babińca, którego wcale nie posiada, ma po obu stronach z przodu dwie, wyniosłe wieże drewniane. Dotychczas nie widziałem nigdzie zdjęcia z niego, a rysunek który posiadam jest zbyt niedokładny, abym go mógł dołączyć do niniejszego sprawozdania”.

Spełniona przepowiednia

Jakie ogólne spostrzeżenia zamieścił w swojej pracy uczony? We wsiach w okolicach Starego Zamościa, Szczebrzeszyna, Krasnobrodu i Komarowa zauważył chaty o „pospolitym typie polskim”. Natomiast w wielu miasteczkach można było oglądać jeszcze piękne, drewniane domy podcieniowe.

Ponadto w okolicach Tomaszowa i Tyszowiec stało wiele pięknych cerkwi, kilka kościołów oraz unikalnych, starych dzwonnic. W sumie niewiele było wówczas o tych zabytkach wiadomo. Dlatego Moszyński zalecał, przeprowadzenie badań „rozkładu drewnianych chat”, domów podcieniowych oraz m.in. starej karczmy w Lipsku.

Martwił się, iż mogą one zniknąć, jak wiele innych drewnianych budowli (a wraz z nimi wiedza o drewnianej architekturze Zamojszczyzny) zanim dotrą do nich odpowiednio przygotowani badacze.

Niestety, obawy tego niezwykłego człowieka nie były bezpodstawne...

od 7 lat
Wideo

Polacy badają kosmos

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wśród drewnianych chat, kościołów i cerkwi. Niezwykła wyprawa Kazimierza Moszyńskiego na Zamojszczyznę - Zamość Nasze Miasto

Wróć na bialapodlaska.naszemiasto.pl Nasze Miasto