MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

„Pozbył się siwizny i żył drugie tyle”. O starości i długowieczności (niektórych) naszych przodków

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Łukasz Gołębiowski przytaczał liczne przykłady długowieczności mieszkańców dawnej Rzeczpospolitej m.in. na podstawie dostępnych kronik i różnych przekazów. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna
Łukasz Gołębiowski przytaczał liczne przykłady długowieczności mieszkańców dawnej Rzeczpospolitej m.in. na podstawie dostępnych kronik i różnych przekazów. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna ze zbiorów Bogdana Nowaka
Starość zawsze fascynowała myślicieli, pisarzy i poetów. Uważano ją za wrota do nicości lub do wieczności. Doceniano też mądrość starych ludzi, ale już np. (wynikająca z wieku czy chorób) nieporadność niektórych z nich nie zawsze budziła szacunek czy współczucie. Jean Pierre-Bois w swojej „Historii starości” stwierdza, iż tak naprawdę zaczęto ludzką starość dostrzegać dopiero... w połowie XVIII w. Stało się to dzięki demografom, którzy policzyli jak wielu jest seniorów w poszczególnych krajach.

Dzięki postępowi medycyny i polityce socjalnej (tworzono np. przytułki dla starców; idea emerytury jako rodzaju zasiłku lub zapomogi zaczęła się upowszechniać dopiero w XIX w.) seniorów było zresztą coraz więcej. Czy żyli długo? Jak pisał Pierre-Bois „opowieści o przypadkach nadzwyczajnej długowieczności to baśnie dla dorosłych, które w czasach nowożytnych zastąpiły mity o starożytnych gigantach i bogach”.

Może były to baśnie, ale… jakie efektowne. Zresztą niektóre przypadki wyglądają jednak na wiarygodne.

Synowie z ósmej i dziewiątej żony

W listopadzie 1822 r. jedna z warszawskich gazet pisała o niezwykłej ceremonii ślubnej, której świadkiem był jeden z jej czytelników. W pewnej parafii ów człowiek zauważył kolasę „odwiecznej starości”, która stała w sąsiedztwie kościoła. Przyjechał tym pojazdem do świątyni niejaki W., pan młody w wieku 103 lat (do ołtarza szedł o kiju). Okazało się, że jego oblubienica miała w chwili ślubu 79 lat. Co ciekawe, węzłem małżeńskim związał ich 96-letni, miejscowy proboszcz.

W 1823 r. w Raszynie żył mający 105 lat Izaak Hiszberg, faktor (czyli pośrednik handlowy). Prasa pisała o nim kilka razy. Bo nie tylko podeszły wiek wyróżniał tego człowieka.

„Żenił się dziewięć razy. Z czterema żonami rozwiódł się, cztery umarły, a dziewiąta żyje dotąd” – czytamy w jednym z artykułów w Kurierze Warszawskim. „Z tymi dziewięcioma żonami miał 28 dzieci. Wszystkie już umarły, z wyjątkiem synów: 40-letniego z ósmej żony i 38-letniego z dziewiątej”.

Także w naszym regionie niektórzy żyli bardzo długo. W 1823 r. jedna z warszawskich gazet pisała np. o włościaninie Jakubie Góraju. Z tej wzmianki dowiadujemy się, że ów człowiek mieszkał „we wsi Wojciechowie (?) pod Zamościem”. Zmarł podobno w wieku 116 lat.

Łukasz Gołębiowski pisał natomiast o Tomaszu Łaźnicy Zamoyskim, który był przez całe życie żołnierzem. Uczestniczył w niezliczonych bojach i trudach wojennych wypraw. Zaznał też wielu „niewczasów”, a jednak dożył stu lat. I miał się w tym szacownym wieku świetnie, bo „harcował na koniu jak młodzieniec”.

Trudno w tych doniesieniach dociec co jest prawdą, co legendą czy... pomyłką w obliczeniach. Na pewno jednak przeciętna długość życia w dawnych czasach była znacznie niższa niż obecnie. Powodem były m.in. liczne wojny, które nękały dawną Rzeczpospolitą czy epidemie: dżuma, cholera, dur brzuszny itd. Dziesiątkowały one populację nie tylko dawnej Polski, ale także całej Europy. Ludziom często doskwierał także m.in. głód, o czym możemy przeczytać w wielu relacjach. Nie tylko.

Żyła 156 lat. Zmarła w wyniku przestrachu

Jak pisze prof. Roman Kaleta w znakomitych „Sensacjach z dawnych lat” mnóstwo istot ludzkich umierało jeszcze w niemowlęctwie i wczesnym dzieciństwie. Powodem był m.in. niski poziom higieny.

„Ludzie dożywający stu lat należeli (...) do rzadkości. A już prawdziwą osobliwością był starzec przekraczający tę cezurę kalendarzową. Stawał się on sławny z samego tytułu swej długowieczności” – notował w swojej książce prof. Kaleta. „W dawnych stuleciach nazwisko tego lub owego jubilata zapisywali w kronikach dziejopisowie. W czasach nowszych podawali je ciekawości publicznej gazeciarze”. Stąd (być może) powstały legendy o długowieczności naszych przodków. Niektóre z nich są wręcz oszałamiające.

W 1823 r. Łukasz Gołębiowski napisał np. książkę pt. „Domy i dwory”. Możemy tam przeczytać, iż niejaka Jarnowska z Torunia dożyła w tym mieście... 156 lat. Kobieta nawet w tak nieprawdopodobnym wieku miała się podobno nieźle. Zmarła w wyniku przestrachu, podczas oblężenia tego miasta przez Szwedów. W wieku 155 lat natomiast z tego świata poznański szewc o nazwisku Hanerowicz (stało się to w godzinie, gdy jego prawnuczka powiła syna).

Łukasz Gołębiowski przytaczał liczne przykłady długowieczności mieszkańców dawnej Rzeczpospolitej m.in. na podstawie dostępnych kronik i różnych przekazów. Robili to też inni. W 1835 r. petersburskie gazety doniosły o śmierci obywatela, który odszedł z tego świata „w Płockiem, na granicy Litwy”. Miał on w chwili śmierci 188 lat!

Najstarszy żołnierz dawnej armii polskiej

Z artykułach można znaleźć garść informacji na temat tego tajemniczego człowieka. W wieku 93 lat – jak czytamy – ożenił się po raz trzeci i żył ze swoją wybranką jeszcze przez pół wieku. Jak informowali zdumieni żurnaliści udało mu się z nią spłodzić kilkoro dzieci! O innym przypadku zadziwiającej długowieczności czytamy w artykule zamieszczonym w 1876 r. w krakowskim „Czasie”.

„Dotąd żyje jeszcze i w dobrym zdrowiu zostaje kobieta mająca lat przeszło 166, co zdaje się trudnym do uwierzenia: Łucja Uczciwkowa” – notował żurnalista tego szacownego czasopisma. „Urodziła się ona 13 grudnia 1705 r. w Kosiarkach, w powiecie łowickim na Mazowszu, co stwierdzonym zostało metryką chrztu i zeznaniem ludzi podeszłych, którzy oświadczają, że będąc dziećmi, znali ją już jako bardzo starą kobietę”.

W obliczu takich doniesień inne „wyczyny długowieczności” wydają się mizerne, blade. Wypada je jednak przytoczyć. Niejaki Gerundy Denhoff przeżył podobno 130 lat. W tym szacownym wieku zmarła też pani świnicka „ze wsi Mechowej”, a niejaka pani Wołowska żyjąca w Brasławskiem pożegnała się z życiem mając 128 lat. Feliks Rynkiewicz, „najstarszy żołnierz dawnej armii polskiej” zmarł w wieku 123 lat (donosił p tym w 1840 r. poznański „Dziennik domowy”). Natomiast Stanisław Dobrzelowski, podstoli sieradzki dożył 120 lat (i jeszcze w tak szacownym wieku pieszo odbywał drogę do kościoła!). Nie tylko on dziarsko znosił swoją starość.

„W miasteczku Lichnowice przez kilka wieków była familia Różyckich, z której każda osoba żyła więcej niż sto lat, i tak się przez to wsławiła, że wszyscy chcieli się przez ożenienie łączyć z tą familią, rozumiejąc, iż każdy w tym rodzie długo żyć musi (...)” – pisał Łukasz Gołębiowski. A w innym miejscu dodał: „Pod Rawą w r. 1822 umarł lekarz mający blisko 120 lat”.

U niektórych osób, na starość, dochodziło do wydarzeń, które trudno było racjonalnie wytłumaczyć. „W Wielkiej Polszcze (w Wielkopolsce?) mieszczanin Waleński, przeżywszy wiele lat, nagle pozbył się siwizny i wszelkich zmarszczek na twarzy, zdawał się znowu być młodym jeszcze żył lat drugie tyle” – notował kronikarz.

od 12 lat
Wideo

echodnia.eu Dom rodzinny Ponurego czeka na gości

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: „Pozbył się siwizny i żył drugie tyle”. O starości i długowieczności (niektórych) naszych przodków - Zamość Nasze Miasto

Wróć na bialapodlaska.naszemiasto.pl Nasze Miasto